Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 września 2015

Wieczorne bazgroły...

W końcu uporałam się z wyglądem bloga. Żeby toto miało jakiś wygląd, poświęciłam na to AŻ pół swojego popołudnia. Koniec końców efekt jest w miarę zadowalający aczkolwiek jest trochę pustawo...Ano dobra. Nic już nie ruszam bo jeszcze trochę i od groma opcji tych tu moje oczy dostaną oczopląsu a organizm drgawek. Już nie wspomnę ile " nerwófff" mnie to kosztowało...Teraz grzecznie łykam herbatkę i myślę co by tu nabazgrać. Od ostatniego czasu sporo mnie nie było....A trochę się działo.... Ze dwa miesiące temu zdałam w końcu te prawo jazdy. Za drugim razem. Na egzaminatora trafił mi się człek tak wredny i niedobry, że czasem sama się dziwuję jak ja to w ogóle zdałam. Wkurzacz, prostak i cham jakich mało...nie miałam pojęcia, że ludzie tego pokroju pracują w WORD-ach. Niesłychane...Nie mniej jednak mam to już za sobą i całe szczęście bo gdybym po kolejnym oblanym egzaminie miała trafić jeszcze raz na tego samego egzaminatora, to bym chyba szlaga w miejscu dostała .... Szkoda, że takich nie da się teleportować na Księżyc...dopiero byłoby zaćmienie. Qrde! Po pełnym przebojów egzaminie, mój zakład postanowił mnie awansować stanowisko wyżej. Z jednej strony super bo kasa wyższa ale niestety i większe obowiązki też. I nie byłoby w tym nic godnego uwagi gdyby nie to, że nowych obowiązków to ja się muszę nauczyć od podstaw a tego nie dość, że jest dużo to jeszcze skomplikowane to. Mnie już czasem mózg paruje... a tu jeszcze szkoła do tego. I tak się uczę tego i owego. Na dwa fronty. Przy takich wysokich obrotach to aż boję się, że za jakiś czas mój wygląd będzie przypominał coś w rodzaju Einsteina...któremu każdy włos sterczy w inną stronę.Help ! Nabazgroliłam. Idę spać bo rano trzeba wstać :)
Czytaj dalej

No dobra...

Miałam tutaj kiedyś bloga po tym jak się wyniosłam z Interii, ale tyle się później zajęć zwaliło, że dosłownie przez dwa miesiące nijak nie miałam możliwości ani czasu pisania bloga. Doszłam do wniosku, że w sumie po co mi on jak i tak mnie na nim nie ma.... Teraz jednak wracam bo stęskniłam się za samym pisaniem. I nawet trochę chyba uzależniłam :))) Dosłownie. Tyle się u mnie dzieje ostatnio, i tych dobrych rzeczy i tych złych, raz się człowiek wkurza, płacze za chwilę znowu się śmieje...czasem potrzebuje też bezinteresownych opinii zwyczajnych, obcych ludzi, jakiegoś obiektywizmu kogoś stojącego z boku i to właściwie spowodowało,że znalazłam się z powrotem tutaj. I to by było tyle. Na początek.
Czytaj dalej
Szablon stworzony z przez Blokotka