W końcu uporałam się z wyglądem bloga. Żeby toto miało jakiś wygląd, poświęciłam na to AŻ pół swojego popołudnia. Koniec końców efekt jest w miarę zadowalający aczkolwiek jest trochę pustawo...Ano dobra. Nic już nie ruszam bo jeszcze trochę i od groma opcji tych tu moje oczy dostaną oczopląsu a organizm drgawek. Już nie wspomnę ile " nerwófff" mnie to kosztowało...Teraz grzecznie łykam herbatkę i myślę co by tu nabazgrać. Od ostatniego czasu sporo mnie nie było....A trochę się działo....
Ze dwa miesiące temu zdałam w końcu te prawo jazdy. Za drugim razem. Na egzaminatora trafił mi się człek tak wredny i niedobry, że czasem sama się dziwuję jak ja to w ogóle zdałam. Wkurzacz, prostak i cham jakich mało...nie miałam pojęcia, że ludzie tego pokroju pracują w WORD-ach. Niesłychane...Nie mniej jednak mam to już za sobą i całe szczęście bo gdybym po kolejnym oblanym egzaminie miała trafić jeszcze raz na tego samego egzaminatora, to bym chyba szlaga w miejscu dostała .... Szkoda, że takich nie da się teleportować na Księżyc...dopiero byłoby zaćmienie. Qrde!
Po pełnym przebojów egzaminie, mój zakład postanowił mnie awansować stanowisko wyżej. Z jednej strony super bo kasa wyższa ale niestety i większe obowiązki też. I nie byłoby w tym nic godnego uwagi gdyby nie to, że nowych obowiązków to ja się muszę nauczyć od podstaw a tego nie dość, że jest dużo to jeszcze skomplikowane to. Mnie już czasem mózg paruje... a tu jeszcze szkoła do tego. I tak się uczę tego i owego. Na dwa fronty. Przy takich wysokich obrotach to aż boję się, że za jakiś czas mój wygląd będzie przypominał coś w rodzaju Einsteina...któremu każdy włos sterczy w inną stronę.Help !
Nabazgroliłam.
Idę spać bo rano trzeba wstać :)
Czytaj dalej
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 28 września 2015
No dobra...
Miałam tutaj kiedyś bloga po tym jak się wyniosłam z Interii, ale tyle się później zajęć zwaliło, że dosłownie przez dwa miesiące nijak nie miałam możliwości ani czasu pisania bloga. Doszłam do wniosku, że w sumie po co mi on jak i tak mnie na nim nie ma....
Teraz jednak wracam bo stęskniłam się za samym pisaniem. I nawet trochę chyba uzależniłam :)))
Dosłownie.
Tyle się u mnie dzieje ostatnio, i tych dobrych rzeczy i tych złych, raz się człowiek wkurza, płacze za chwilę znowu się śmieje...czasem potrzebuje też bezinteresownych opinii zwyczajnych, obcych ludzi, jakiegoś obiektywizmu kogoś stojącego z boku i to właściwie spowodowało,że znalazłam się z powrotem tutaj.
I to by było tyle.
Na początek.
Czytaj dalej
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)

